czwartek, 30 czerwca 2011

Dzień 5

Najlepszy, jak dotąd dzień w trakcie naszej podróży. Spałyśmy na (tanim) polu namiotowym, a rano po załatwieniu wszystkich spraw (typu aktualizacja bloga, pocztówki i jedzonko) był wreszcie czas na smażonko na plaży :) Do ok. 16 smażyłyśmy dupki, a potem ruszyłysmy dalej w trasę. Następne miejsce noclegowe miałysmy w Dabkach, więc zrobiłyśmy ok. 50km., ale trasa była bardza przyjemna- wręcz nam było mało po dojechaniu ;)
Całe szczęście, że jednak tam dotarłyśmy. Miałyśmy kontakt do Kaktusa- przyjaciela zaprzyjaźnionego ochroniarza, który miał tam prowadzić obóz harcerski.
Kaktus z początku nieufny, szybko się do nas przekonał. A my do niego :) Miałyśmy przytulne miejsce na namiot, całe mnóstwo materacy i kocy harcerskich do dyspozycji  i nawet wielką łazienkę tylko dla siebie! ;)
Po zadomowieniu się, zostałyśmy zaporoszone na grilla z Kaktusem i jego towarzyszami niedoli (bo dla nich to było jak zesłanie, haha)- braćmi Kuflem i Diabłem z Łowicza. Posiadówa trwała bardzo długo, panowie z harcerstwa, więc tematów wspólnych mnóstwo...
      Port w Ustce
    Szukanie pożywienia w trasie :)
    Czyżby Darłowo?
      Łódzkie ślady w Darłowie.
                           Architektura Darłowa.
Wieprza w Darłowie (rzeka, nie Magnes) ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz