piątek, 24 czerwca 2011

Dzień pierwszy

W końcu ruszyłyśmy w trasę. Nie obyło się bez niespodzianek, jeszcze przed pociągiem Madzia złapała gumę!!
Na szczęcie wszystko złożyło się wspaniale, dzięki pomocy serdecznych przyjaciół, tuż po opuszczeniu pociągu na stacji w Sopocie miły Pan wymienił nam dętkę i załatał starę oraz przygotował nas wszystkie do wyprawy pompując odpowiednio rowery. Dziękujemy sklepowi Alter S.C w Sopocie!
Potem też nie było łatwo, najpierw złapał nas deszcz, a potem okazało się, że trasa z Sopotu do Gdyni nie jest usłana różami. Jechanie polegało głównie na noszeniu rowerów, a uwierzcie,że po załadowaniu lekkie nie są, często musiałyśmy je wnosić w trójkę jeden po drugim albo pchać je po plaży...
No nic, pierwszy dzień dobiega końca, włąśnie jedziemy do Rumii na nocleg znaleziony na hospitality club. Trzymajcie kciuki :)

                              Gdynia
                      Pokaz kuchni portugalskiej w Gdyni
 Pchanie rowerów po plaży - gdzieś między Sopotem a Gdynią

 Zaraz po naprawieniu roweru, Monte Casino w Sopocie
 Flaczek
                Ready, steady, go!

2 komentarze:

  1. Nice photos! Actually i would like to see one with magda's broken tire :P
    Sérgio

    OdpowiedzUsuń